Sami Swoi
"Sami Swoi" jest ponadczasową komedią, mówiącą nie tylko o Polakach. Zresztą, kto nie zna tego filmu? Jest w nim tak wiele kultowych akcji, tak wiele szyderczych akcji wyśmiewających polską - i ogólnie ludzką - mentalność, że nie sposób nie wiedzieć, o czym ten film mówi. Więc tak: mamy Kargula i Pawlaka, dwóch sąsiadów, skłóconych ze sobą od przynajmniej dwóch pokoleń. Nienawidzą się, robią sobie wzajemnie świństwa. Wszystko sprowadza się do tego, żeby jeden zrobil drugiemu na złość, wygarnął mu błąd, wyśmiał go. Ogólnie to chętnie pozabijaliby się wzajemnie. Ale jednocześnie nie potrafią ze sobą żyć. Godzą się, ale niedługo potem popadają w kolejny konflikt i afery się powtarzają. Raz chodzi o zaoranie kawałka pola, drugi raz o rozbite garnki czy "nowiuśkie koszule". Dużo tego. Powstały dwie kontynuacje perypetii sympatycznych, acz skłóconych sąsiadów. Raz ślub brali ich wnuczkowie, drugi raz lecieli do ziemi obiecanej, czyli Stanów Zjednoczonych. W każdej części płynie pewna nauka, a główna jest taka, że kto się lubi, ten się czubi. I to jest chyba to, o czym nikt inny, jak reżyser "Samych Swoich", nie potrafił powiedzieć lepiej. Wielki szacunek. Dla aktorów także - mistrzostwo.